W tym momencie skupiłam się na pracy, wpadłam w wir zleceń i
prawda była taka, że jak wracałam do domu to od razu kładłam się spać i tak od
nowa. Byłam wykończona, jednak starałam się aby wszystko było zamknięte na
ostatni guzik. Zresztą byłam w tym momencie sama, Pedro dalej ostro trenował do
rozpoczęcia sezonu wiec ja mogłam skupić się na pracy. Wrzucałam za to sporo
zdjęć i większość to były wesela i w sumie zastanawiałam się czy czasem nie
ograniczyć swoich zleceń, aby nie iść w jedną dziedzinę, a nie wszystko po
trochu. Nawet zastanawiałam się czy czasem nie wziąć sobie urlopu na kilka dni
i wszystko dokładnie przemyśleć. Ale w tym momencie to raczej nie było jak,
dekorowałam kolejne miejsce na wesele i tylko uśmiechałam się jak widziałam
wzrok zadowolonej panny młodej. To zdecydowanie podnosiło mnie bardziej na
duchu. Wrzuciłam kolejne zdjęcie i widziałam wiadomość od Pedro, uśmiechnęłam
się jedynie i życzyłam mu powodzenia w meczu sparingowym. Włączyłam swoją
galerię, aby zobaczyć zdjęcie Pedro, ale spojrzałam na swoje w bikini i jedynie
jęknęłam. Pogoda nam dopisywała, stąd napisałam w wiadomości do mojego
kuzynostwa kto ma ochotę poleżeć plackiem na plaży. Jak na złość oni mogli
tylko w weekend, a ja za to pracowałam. Przez to głośno westchnęłam i o dziwo
zdziwiła mnie wiadomość Marii. Zapraszała mnie i Elenę na dwa dni do Porto.
Miała jakąś kolejną współprace i za to zapraszała nas, aby razem spędzić kilka
dni razem jak za dawnych czasów. Elena nie była do tego nastawiona pozytywnie i
jeśli ja pojadę to ona też, więc nie pozostało mi nic innego jak się zgodzić. W
taki tez o to sposób siedziałam w pociągu i włączyłam całkowity luz. Chociaż
jak na spotkaniu mieliśmy kilka zdjęć to czułam lekkie skrępowanie, to nie był
zdecydowanie mój świat, tak samo Elena nie czuła się komfortowo, zwłaszcza
będąc w ciąży. Jednak szybko dali nam święty spokój i wtedy mogłyśmy być po
prostu sobą, we trzy. Oczywiście zwierzyłam im się ze wszystkiego i mnie
popierały, że powinnam skupić się na weselach a w okresie zimowym na jakiś
imprezach. Dlatego to był mój plan – aby to wszystko zorganizować, powiedzieć
całej mojej ekipie, zresztą chciałam też znać ich zdanie. Oczywiście widziałam
komentarze Pedro pod zdjęciem Marii i się tylko zaśmiałam, chłopak naprawdę
śledził każdego z osobna i każda chwila z mojego życia nie mogła być przez
niego pominięta. Leżałam na łóżku bawiąc się telefonem, kiedy zobaczyłam Elenę.
- Co tak rozmyślasz?
- Zastanawiam się nad moim życiem. Jak bardzo się wszystko
zmienia.
- Starzejemy się. – westchnęła głaszcząc się po brzuszku –
Każdy z nas powoli układa sobie życie. Adam się oświadczył, ja w ciąży, ty
macochą jesteś, Ignacio też w trybie szukania, a Maria z Nacho wiadomo. –
zaśmiała się na co westchnęłam – To jest ten moment kiedy masz kryzys?
- Dokładnie. – westchnęłam – Lubię to co mam, kocham Pedro…
jednak… macocha, na to chyba nie jestem gotowa. Pedro nie wywiera na mnie
presji, jednak wiesz jak jest.
- A tu co za smęcenie? – w progu łazienki stanęła Maria z
rękoma założonymi na biodrach na co Elena rzuciła, że problemy w raju –
Problemy? Kiedy Pedro tak zakochany w tobie? – obie na nią zdziwione
spojrzałyśmy – Pedro wrzucił nowe zdjęcie, w którym ładnie napisał. I to o
tobie. – od razu złapałam za telefon i zobaczyłam jego zdjęcie z meczu, gdzie
cieszył się po golu i o dziwo zadedykował go mi, przynajmniej tak wskazywał
opis, mimochodem uśmiechnęłam się szeroko na co sama Elena zagwizdała –
Widzisz. Wszyscy by chcieli takiego Pedro.
Jeszcze raz spojrzałam na zdjęcie i opis: „Nie bój się ponownie
zakochać. Otwórz swe serce i podążaj tam, dokąd cię ono wiedzie… Dokładnie rok
temu Cie poznałem i dzięki tobie się podniosłem. Dziękuje, za to, że zawsze
jesteś. Tq”
W tym momencie wszystko było już oficjalne, kibice mogli
wiedzieć, ze ich kapitan ma kogoś. Ok., wiedzieli o tym po jego zdjęciu z
wesela. Jednak ten opis. Trafił i to bardzo. Musiałam otworzyć serce i to
bardziej. Zwłaszcza jak nie chciałam spieprzyć tego co mnie z nim łączy.
&&&
Dni mijały i musiałam przyznać, ze czułam się dziwnie. Nie
widzieć się z własnym chłopakiem przez dwa tygodnie. Zwłaszcza, że teraz pogoda
nam dopisywała i miło byłoby wyjść gdzieś na spacer, albo obiad. Elena miała
rację, powinnam wyciągnąć go po powrocie na jakąś randkę tylko we dwoje.
Oczywiście to co dodał i napisał Pedro zrobiło trochę szumu, moje kuzynostwo
oszalało i już mi zapowiedziało, że w tym sezonie będę musiała być na meczach
częściej, a nie tylko dorywczo. W końcu oficjalnie jestem WAG. Przez to się do
nich nie odzywałam, bo co jak co, ale niech mnie tak nie traktują. Zresztą
zrobiłam zebranie z cała moją ekipą, była burza mózgów od samego rana,
siedzieliśmy w biurze i robiliśmy krok po kroku nowe cele, aż w pewnym momencie
zobaczyłam kuriera z wielkim bukietem kwiatów, zdziwiona wyszłam mu naprzeciw i
jak się okazało były dla mnie. Podpisałam jedynie, że odebrałam i zaraz
wyciągnęłam karteczkę i się szeroko uśmiechnęłam. Pedro wracał i od razu
zaprosił mnie na kolację w naszej knajpce. Tym razem nasze planowanie wyszło
sprawniej, choć prawda jest taka, że po prostu chciałam zakończyć to jak
najszybciej, aby wrócić do domu i się wyszykować na randkę. Chciałam sprawić
Pedro radość, dlatego wybrałam sukienkę i gotowa taksówką zjawiłam się na
miejscu, gdzie o dziwo chłopak już siedział. Cicho podeszłam i zakryłam mu oczy
dłońmi.
- Hmm powiedziałbym, że to Ana, ale ona ma inne perfumy.
- Zauważasz coś takiego? – zdziwiona stanęłam obok niego na
co się uśmiechnął – Ale milo cię widzieć i bukiet był prześliczny. – usiadłam
przed nim
- Cieszę się. W końcu nie dałem ci nic fajnego na naszą
rocznicę. – a ja rzuciłam, że nie trzeba było – Kochanie, poznaliśmy się rok
temu, i gdybym się w końcu nie odważył, to dalej bylibyśmy przyjaciółmi.
- Którzy też by mogli świętować kolacją w naszej knajpce. –
uśmiechnęłam się – Ale opowiadaj jak było na zgrupowaniu?
- Ciężko, wesoło i
mogło być lepiej. Chodzi mi o mecze, statystyki nie były do końca takie jak
powinny. Zresztą nie będę cię męczyć.
- Oglądałam. – uśmiechnęłam się – Nie wszystkie, ale
czytałam również wszelkie informacje. Doszłam do wniosku, że ty śledząc mnie
wiesz dokładnie co dzieje się w moim życiu i w mojej pracy.
- Robisz piękne zdjęcia, to dlatego śledzę. – uśmiechnął się
i zamówił nam butelkę wina – Ale co byś chciała dostać na rocznicę? Wróciłem
dzisiaj i nie bardzo miałem kiedy to wszystko zorganizować.
- Nie trzeba, właściwie to mam jedno życzenie. –
uśmiechnęłam się – Widzisz kiedy cię poznałam, podobały mi się nasze randki.
Przejażdżka rowerem, wrotki. Czasem tęsknie za tymi wypadami. Od razu mówię,
lubię nasze kolacje w twoim mieszkaniu, seanse filmowe z Galą. Jednak czasem
chciałabym wyjść z moim chłopakiem na randkę.
- I tylko to byś chciała ode mnie dostać? – a ja pokiwałam
głową, że tak i szepnęłam ze również całusa – Proste życzenia i jak najbardziej
do spełnienia.
Kolacja minęła nam w bardzo miłej atmosferze, w dodatku
Pedro nie odmówił spaceru po plaży i wtuleni w siebie szliśmy brzegiem plaży i
dopiero teraz czułam się szczęśliwa. I dotarło do mnie jak bardzo za nim
tęskniłam. Choć znamy się dopiero rok! To nie jest normalne, aby tak reagować
na kogoś. A jednak. Przyjrzałam się profilowi Pedro i tylko uśmiechnęłam
skradając mu całusa na co zamruczał, ale odwzajemnił i zaraz widziałam jego
uśmiech. Zamyśliłam się, delektując chwilą. Aż usłyszałam z daleka.
- Jak tam pokoik? – ocknęłam się i na niego spojrzałam
zdziwiona – Elena i maleństwo?
- Mają się bardzo dobrze.
- Nie o to pytałem, a o pokoik. – zaśmiał się obejmując mnie
w pasie
- Również ma się dobrze, jadę w ten weekend pracować, a
raczej wzięłam sobie urlop od wesela, które zorganizuje Laura. Wracając jednak
do pytania, nie będzie niebiesko bo Elena nie lubi tego koloru. – uśmiechnęłam
się szeroko a on zapytał czy to chłopiec – Owszem i będę chrzestną.
- To dlatego taka szczęśliwa. – zaśmiał się – Pojechać z
tobą? Chętnie pomogę.
- A możesz. Powiesz mi czy dobrze myślę, bo czuję ze jeden
zostanie na dłużej nawet jeśli okaże się, że nie jest biologicznym ojcem. – a
on tylko pokiwał głową ze śmiechem – No co? ale powiem ci, że przystojniacy.
Gdybym nie była zajęta…
- Zdecydowanie muszę tam pojechać i pokazać im do kogo
należy taka ślicznotka jak ty. – objął mnie ramionami na co się tylko zaśmiałam
– Coś mówiłaś, że mam skradać ci całusy nie? – nachylił się nade mną na co zamruczałam
&&&
Nie mogłam się już doczekać naszego wyjazdu do Eleny. Więc
kiedy Pedro zjawił się u mnie z samego rana to z uśmiechem wsiadłam do jego
auta i się z nim przywitałam. Pojechaliśmy do mojej kuzynki i przez całą drogę
nawijałam jak nakręcona. Elena już na nas czekała i z uśmiechem się przywitała.
I zdziwiło mnie jedno – Pedro dał jej prezent i musiałam przyznać, ze było to
miłe. A kiedy zobaczyłam co było w środku to musiałam przyznać, że te małe
skarpeteczki były słodkie. Elena się tylko zaśmiała, abym uważała bo inaczej
może mi się włączyć instynkt macierzyński i od razu ją zmroziłam wzrokiem. Co
jak co, ale niech ona nawet nie żartuje na taki temat, zwłaszcza w towarzystwie
mojego chłopaka, który tylko jak to usłyszał to się uśmiechnął pod nosem.
Pomogliśmy jej ze wszystkim, i zapowiedziała, że będzie kolacja. Dlatego ona
kucharzyła w kuchni a my dekorowaliśmy pokój. Wcześniej już malarze pomalowali
całość, ja jedynie domalowałam kilka elementów na ścianie. A Pedro skupił się
na składaniu mebli. W pewnym momencie jednak wieszałam nad kołyską muszelki, aż
poczułam dłonie Pedro opatulające mój brzuch.
- Musze przyznać, że jesteś bardzo zdolna. – powiedział
dając mi buziaka w policzek – Szkoda w sumie, że nie poznaliśmy się wcześniej.
Pomogłabyś mi w dekorowaniu pokoiku dla Gali.
- Ona i tak ma już wystarczająco ładny pokój, i to bez mojej
pomocy.
- Chyba nie jesteś zła o ten żart? – pokiwałam od razu
głową, że nie – Elena chyba chce nas zatrzymać na dłużej, dochodzą z tej kuchni
takie zapachy.
- Oj tak. I poczułam jak bardzo jestem głodna. – jęknęłam
odwracając się w jego stronę na co mnie pocałował – Mmm od tego czuję się
bardziej głodna.
- Kochani ja wiem, że w was buzują hormony, ale nie róbcie
tego w pokoiku dziecięcym. – usłyszałam spod drzwi na co się zaśmialiśmy –
Pedro będziesz taki kochany i wyskoczysz do sklepu?
- Oczywiście, tylko powiedźcie gdzie się znajduje. –
uśmiechnął się na co rzuciłam że za rogiem w lewo
Razem wyszli z pokoju, więc dokończyłam ostatnie porządki i
z uśmiechem sama wyszłam z pokoju. Elena nakrywała właśnie do stołu, więc jej
pomogłam i zdziwiłam się, że na stole jest tylko nakrycie dla czterech osób.
Ale jak się okazało zaprosiła tylko jednego, więc się szeroko uśmiechnęłam bo
czułam, że Elana chyba się w końcu zdecydowała na jednego. Pedro wrócił ze
wszystkimi rzeczami i zaraz do mieszkania zawitał kolejny tatuś.
- Jak już jesteśmy w komplecie to możemy siadać. Nie stałam
przez pół dnia w kuchni, aby wszystko stygło.
- Oj tak, potrzebuje czegoś do jedzenia. – uśmiechnęłam się
szeroko siadając na swoim miejscu
- Ty jak zawsze. – zaśmiała się Elena – Aż dziwi mnie, że
dalej jesteś taka szczupła.
- To akurat u was rodzinne, ty też jesteś szczupła. –
odezwał się Pablo i widziałam uśmiech mojej kuzynki – Ale przepraszam za
pytanie, ale czy ja was nie znam? – wskazał to na Pedro to na mnie
- Ja jestem jej kuzynką.- zaśmiałam się
- Prowadzisz firmę, która organizuje eventy. Czytałem
artykuł o tobie. – zauważył, a mi się przypomniało jak to pojawił się mały
artykuł o mojej początkującej firmie. – A ciebie widziałem w dziale sportowym w
La Voz Galicia.
- Owszem, jestem piłkarzem Deportivo. – powiedział Pedro
- Pablo nie jest fanem Deportivo. – zauważyła od razu Elena
– W sumie to nie rozumie jak ja, kobieta może oglądać piłkę. On sam nie
przepada za tym sportem.
- Będziesz się musiał w takim razie dostosować. – zauważył
Pedro – Ta cała ekipa kuzynostwa kocha piłkę bardziej niż cokolwiek innego.
Oprócz Any, ta jest trochę w tyle. – a ja jedynie się głośno zaśmiałam
- Raczej nie jest w tyle, jeśli spotyka się z piłkarzem. –
zaśmiał się – Ale wiem, że szaleją. Nie raz widziałem jak siedzieli tutaj na
kanapie i oglądali mecze. Już dobrze wiem, że to jest ekipa z którą lepiej nie
zadzierać.
- Oj tak. A ja mam podwójnie przechlapane. Spotykam się z
ich kuzynką i do tego gram w ich ukochanym klubie.
Jedynie się uśmiechnęłam i widziałam również uśmiech Eleny,
jak widać było panowie nawiązali jakąś rozmowę, więc nie było źle. Zwłaszcza,
że stawiałam na Pablo, jeśli chodzi o dalszą przyszłość. Niestety co dobre musi
też się szybko kończyć, jak się okazało musieliśmy wracać do domu. Pedro nie
miał z kim zostawić Gali na noc, dlatego pożegnałam się z dwójką, mocno
przytulając kuzynkę. Ruszyliśmy w stronę La Coruny i widziałam na ustach Pedro
błąkający się uśmiech.
- Też tak myślisz?
- Pablo i Elena? – zaśmiał się
- Owszem, nawet jeśli to nie jego plemniki były tymi
właściwymi, to uważam, że chłopak jest bardzo poważny i na właściwym miejscu.
- Dokładnie, i jest całkiem sympatyczny. Chociaż zobaczymy
co będzie dalej, jak już mówiłem. Nie zawsze po urodzeniu dziecka faceci
zostają. Mam nadzieję, że nie spotka to Elenę. Musze przyznać, że ciąża jej
służy, jest bardzo ładna i promieniuje blaskiem.
- Chciałeś powiedzieć seksowna? – zaśmiałam się – Ale
odwozisz mnie czy wysadzasz po drodze?
- Mogę odwieźć, tylko najpierw odbiorę Galę. chociaż nie
wiem czy ona cię puści. Ostatnio mruczała pod noskiem twoje imię.
- Kochanie po prostu przyznaj, że chcesz abym u ciebie
dzisiaj nocowała. – zaśmiałam się – W sumie to czemu nie, jutro jest niedziela
więc mogę leniuchować.
Uśmiech Pedro był teraz jeszcze szerszy, więc tylko się
śmiałam w duchu. Wystarczy jedno słowo, a on już się cieszy jak małe dziecko.
Zajechaliśmy do jego rodzinnego domu, gdzie od razu przywitałam się z jego
babcia i ojcem. Oczywiście Gala zaraz jak tylko zobaczyła tatusia zaczęła
szaleć, jednak pożegnała się z dziadkami i w taki o to sposób pojechaliśmy do
mieszkania chłopaka. Gala od razu poszła spać, i leżałam na kanapie, gdzie
zaraz pojawił się Pedro. Jakimś cudem wcisnął mi się na kanapę, i od razu mnie
przytulił więc oparłam swoją głowę o jego ramię.
- To on ci się podoba? – szepnął na co się cicho zaśmiałam
- Jest przystojny, ale nie tak bardzo jak ty. – uśmiechnęłam
się do niego – Zresztą on pasuje do Eleny. I czemu nie mówiłeś, że masz dla
niej prezent?
- Zawsze trzeba dać prezent mamusi. – a ja się jedynie
zaśmiałam – Pamiętam ile to prezentów Gala dostała. Pół salonu mi zawalili, a i
tak nie wszystko zostało użyte.
- No tak, dobrze, że nie muszę wyprawiać jej babyshower. – a
on zdziwiony na mnie spojrzał – Moja rodzina nie obchodzi takich imprez. Wiesz
co… doszło do mnie, ze nie mam piżamy.
- Masz. – zaśmiał się tajemniczo, a ja rzuciłam że jego
koszulka się nie liczy – Wiem, dlatego zrobiłem małe zakupy ostatnio. I tak
musiałem kupić nowe piżamki dla Gali, więc zrobiłem prezent również dla ciebie.
- Jesteś niemożliwy. – zaśmiałam się wtulając bardziej w
niego
Związek Pedro i Any wręcz kwitnie :) Chłopak już nie ukrywa przed światem tego iż jest zakochany, a jego słowa były po prostu przepiękne. Pokazał też Jose gdzie jego miejsce ^^ Ten związek jest już tak oficjalny jak uczucia Any względem piłkarza. Już niedługo nie będzie tajemnicą to, która kobieta pomogła Pedro się podnieść po straszliwej tragedii. Maria na pewno nie chciałaby, aby jej mąż rozpaczał po jej odejściu, tylko cieszył się życiem i znalazł dla siebie i Gali kobietę, która będzie dla nich oparciem :)
OdpowiedzUsuń